Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2022

Blue Monday to tylko poniedziałek.

Blue Monday. Na samą myśl jest mi niedobrze. Nawet nie do końca rozumiem dlaczego. Ten dzień kojarzy mi się z niepokojem i strachem. Kto to wymyślił? W styczniu i tak jest ciężko, w Polsce pogoda raczej nie pomaga w utrzymaniu dobrego nastawienia, a jeszcze ktoś dociska, że to właśnie dzisiaj jest ten najgorszy dzień w roku. Szczerze mówiąc, nie wiem jak mam się czuć. To tak jakby ktoś powiedział mi: "Dziś masz czuć się źle."  Mój blue monday wyglądał tak. Poranek spędziłam w pośpiechu i stresie. Zaspałam na wykład, w pośpiechu kończyłam projekt i czułam, że wszystko mnie zaczyna przytłaczać. Byłam tak zmęczona i przygnębiona pogodą i wszystkimi wydarzeniami, które mnie dobiły. A potem spojrzałam na telefon i przeglądając relacje na Instagramie zobaczyłam to... b l u e  m o n d a y.  To dziś.  Nie mogłam w to uwierzyć... Przypomniałam sobie wszystkie dzisiejsze porażki i pomyślałam: "Już rozumiem, dlaczego ten dzień jest do kitu".   Poczułam się jeszcze gor...

To tylko słowa.

     Dziś o rodzicach. Z moich doświadczeń wynika, że rodzice bardzo mocno przeżywają, a przez to nie za bardzo starają się rozumieć, to że ich dziecko ma problemy psychiczne. Ogromny wpływ, moim zdaniem ma na to ma ich poczucie winy. Moje doświadczenie w relacji z mamą na to przynajmniej wskazuje. Każda nasza rozmowa o moich problemach psychicznych jest bardzo emocjonalna i kończy się okropną kłótnią. A wpływ rodziców jest przecież tak ważny. To co nam mówią, kiedy jesteśmy dziećmi lub nastolatkami bierzemy na poważnie i nie kwestionujemy ich zdania. Gdy miałam 13 lat to co mówiła moja mama, było najważniejsze na świecie.       Najtrudniej było mi gdy przechodziłam epizody depresji. Zaczęły się one właśnie jak miałam trzynaście lat. Słowa mojej mamy potrafiły pogorszyć mój stan na tyle, że bałam się wrócić do domu, bo byłam tak przestraszona tym co mówiła, że nie wiedziałam jak sobie poradzę, kiedy powie coś jeszcze. Zupełnie nie radziłam sobie z tym ...